Godthab
Thule
Gjoa Haven
Cieśnina Beringa
Dutch Harbor
Biegun Północny

zdjęcie galeriazdjęcie galeriazdjęcie galeria
więcej zdjęć:
http://amundsen.pl

Mail Michała Michalika



Przeczytałem na naszym forum, że taki rejs to marzenie każdego żeglarza.

Moje marzenia o żeglarstwie są zgoła inne.

Ale ja nie jestem Prawdziwym Żeglarzem.

Wyobrażam sobie jacht dopływający majestatycznie do dzikiej zatoczki jakiejś greckiej wyspy. Woda jest szmaragdowo przezroczysta, a na lśniącym, drewnianym pokładzie siedzi piękna kobieta, z obowiązkowo brązowymi oczami i trzyma szklaneczkę ze zmrożonym ginem i tonikiem. Szczegóły oczywiście mogą podlegać zmianom, ale generalny obraz marzenia wygląda mniej więcej tak.

Napisałem, że nie jestem prawdziwym żeglarzem, bo przed wypłynięciem na rejs do Grenlandii moje doświadczenie sprowadzało się do kursu, jaki odbyłem jako dzieciak i który nie skończył się otrzymaniem patentu z powodu nadmiernej ilości światełek i przepisów zamieszczonych w książce "Żeglarz i Sternik Jachtowy". Nie znam też szant, a jeśli ktoś miesiąc temu wysłałby mnie po wiadro kilwateru pewnie spędziłbym sporo czasu szukając odpowiedniego kranu.

Po przepłynięciu ponad tysiąca mil morskich przez Bałtyk, Morze Północne i Atlantyk, ciągle czuję się bardziej człowiekiem, który wsiadł na jacht i dopłynął nim na Wyspy Owcze niż Prawdziwym Żeglarzem. Dalej nie znam szant i nie pykam fajki jedząc flądrę na Mazurach.

A jednak morze nauczyło mnie już wiele.

Tuż przed wypłynięciem spytałem Dodzika czy Grupa Outdoor organizuje też obozy survivalowe i tego typu imprezy. Dominik machnął ręką i odpowiedział, że "żeglarstwo to taki survival, że nie potrzeba już żadnych obozów".

Taki właśnie jest ten rejs. Jest soczystym kopniakiem w dupę i cały czas zastanawiam się co nas, mężczyzn, tak pociąga w wystawianiu się na ciągłe próby. Od samego początku morze upomniało się o należny mu szacunek zwalając mnie z nóg na dobre dwie doby chorobą morską. Trudno opisać jak można się czuć dygocąc z zimna w przemoczonym sztormiaku, w środku nocy. Andrzej, z którym wtedy wachtowałem rzucał z pozoru proste komendy w rodzaju: "Zejdź na dół i sprawdź naszą pozycję" ale dla mnie wycieńczonego brakiem jedzenia i ciągłymi wymiotami zejście pod pokład gdzie pion i poziom nieustannie tańczą rzucając mnie o ściany, było prawdziwym wyzwaniem.

Z biegiem czasu mój szacunek dla morza rósł, a przed nami piętrzyły się kolejne trudności. Ciągłe awarie, wiatr niezmiennie wiejący dokładnie stamtąd gdzie chcemy płynąć i to wiejący z dużą siłą. Cały czas jest zimno, a będzie jeszcze zimniej. Wachtujemy co cztery godziny i wkładanie na siebie przemoczonych ubrań i sztormiaka po krótkim śnie, w kajucie, którą sztorm na Atlantyku rzuca na prawo i lewo jest dla wszystkich wykańczające. Pamiętam to zmęczenie, zimno i napięcie po parodniowym przelocie kiedy nie wiedzieliśmy czy sztorm pozwoli nam zbliżyć się do oddalonych o marne 70 mil Wysp Owczych. Nie było na pokładzie nikogo, kto byłby zadowolony z tej sytuacji. Nikt nie czuł, że oto spełniają się jego marzenia, nikt nie mówił "chwilo trwaj!". Przeciwnie, wszyscy myśleliśmy tylko o lądzie, prysznicu i dobrym żarciu.

Morze jest pustynią. Odcina od wszystkiego do czego przywykliśmy. Życie na morzu jest zupełnie inne. Każda czynność jest trudniejsza. Nie ma ucieczki przed zimnem, ciągłym, otępiającym kołysaniem i marnym jedzeniem.

I z chwilą kiedy zawinęliśmy do portu, a ja zjadłem świeżą bagietkę z jogurtem, na którą czekałem w czasie tego przelotu, wiedziałem już, że chcę tam wrócić. Chcę płynąć i tęsknić za najprostszymi przyjemnościami życia. Tam, na morzu krystalizują się marzenia. Od najprostszych jak świeży chleb, owoce czy papieros, po największe. Na morzu wiem jak chcę żeby wyglądało moje życie, wiem co chcę osiągnąć, na czym mi najbardziej zależy. Na morzu czuję jak kształtuje się mój charakter. W najtrudniejszych warunkach poznaję siebie i mierzę się ze swoimi słabościami.

Pokochałem żeglarstwo bo, brzmi to banalnie, jest to szkoła życia. Morze to twardy, niewrażliwy nauczyciel, który pokazuje kim jesteś, na ile cię stać.

Ten nauczyciel daje też sporo czasu by marzyć, a kiedy marzę to, wybaczcie, ale nie o kolejnym sztormie.

QNT Systemy Informatyczne
Godthab: Temp.: -3 °C Ciśnienie: 1010 hPa Wiatr: