Godthab
Thule
Gjoa Haven
Cieśnina Beringa
Dutch Harbor
Biegun Północny

zdjęcie galeriazdjęcie galeriazdjęcie galeria
więcej zdjęć:
http://amundsen.pl

Relacja Dominika Baca

W czasie żeglugi z Quepos odwiedziliśmy istnie rajską wyspę Isla del Cano położoną kilkanaście mil od wybrzeży Kostaryki. Wyspa jest Parkiem Narodowym, który składa się z dżungli oraz rezerwatu marynistycznego. Jest to jedno z miejsc, gdzie jest możliwe nurkowanie z rekinami i mantami, w których poszukiwaniu tu dotarliśmy. Przepisy wyspy nie pozwalają na nurkowanie samotnie, na szczęście jeden z pracowników Parku pilnujących rezerwatu zgodził się z nami nurkować. Przejrzystość wody dochodzi tutaj do 30 metrów. Nawet będąc na powierzchni można obserwować pływające przy dnie rekiny i płaszczki.

Po nurkowaniu w miejscu nazywanym "studnią diabła" (bajo del diablo), zakotwiczyliśmy w zatoce i pokonując wpław fale przyboju dostaliśmy się na brzeg. Tu profesjonalna rejestracja w Parku Narodowym, ale bez zbędnych problemów. Wnętrze wyspy przypomina palmiarnię. Idziemy na bosaka na drugą stronę około kilometra. Ze wszystkich stron otaczają nas wielkie drzewa, bananowce, liany i zarośla mangrowe przy brzegach. Gdzieś w dżungli szumi strumień - w końcu nazwa wyspy - del Cano, to wyspa strumienia.

Po kilkunastu minutach dochodzimy do wysokiej skarpy, z której rozciąga się przepiękny widok na rafy i niedostępną część wyspy. Wieczorem Krzysiek i Marcin odbywają swoje pierwsze w życiu nurkowanie - pierwszy raz w takim miejscu, naprawdę można pozazdrościć. Dookoła pływają kolorowe ryby, jest dużo korali i przejrzysta woda.

Z Isla del Cano ruszyliśmy do Golfito położonego w lagunie zatoki Golfo Dulce. Wpływając nad ranem widzimy jak po lewej burcie podnoszą się mgły nad półwyspem Osa, gdzie znajduje się kolejny niesamowity Park Narodowy - Corcovado. Golfito to maleńka miejscowość, gdzie jeszcze do niedawna głównym źródłem dochodu był eksport bananów. Marina jest oczywiście nieco dla nas za droga, ale na szczęście znajdujemy przyjazną boję u Tima, który prowadzi maleńką przystań. W kilku słowach można ją nazwać hostelem dla żeglarzy – mimo, że miejsce jest niewielkie czujemy się jak w domu. Tim oprowadza nas po domu - tu rano serwujemy kawę, za darmo, tu jest telewizor, DVD, tu możecie odpocząć, prysznic na górze i na dole, tu jest lodówka wszystko, co w niej jest możecie brać - kosztuje dolara. System honorowy, lodówka jest otwarta cały czas, po prostu zróbcie kreskę kolo Waszego imienia na tablicy, rozliczymy się jak będziecie wypływać. U góry jest bezprzewodowy internet...

Tim wypłynął z USA kilkanaście lat temu, po dotarciu do Golfito, zauroczył się do tego stopnia, że postanowił tu się osiedlić. Prowadzi z żoną przystań i również boi się ataków wielkich bogatych marin. W wolnym czasie penetruje dżunglę w poszukiwaniu pozostałości Indian z czasów prekolumbijskich. Popijając zimne piwo, oglądamy imponującą i unikatową kolekcję jego znalezisk.

Drugiego dnia dojeżdżają Sławek i Maciek i spędzamy wieczór wymieniając wrażenia z morza i z lądu. Do tego obchodzimy z opóźnieniem 28 urodziny Sławka. Czas w Golfito jak zwykle schodzi na naprawach, pracy na komputerze i odpoczynku. Uzyskujemy dostęp do pasa startowego, Marcin i Sławek wyciągają paralotnie i Sławek próbuje wystartować. Pomimo 2 lotów (jeden około godziny) nie decyduje się na loty nad wodą. Silnik nie pracuje dobrze w wysokich temperaturach i wilgotności. Musimy przeprowadzić dokładną regulację i spróbujemy następnym razem. Wieczorem z Claudią i Krzyśkiem ruszamy pontonem w kierunku dżungli. Pędząc po płytkiej wodzie zanurzamy się coraz bardziej w dżunglę. Dookoła nas korytarz zarośli mangrowych. Jest półmrok, słońce już schowało się za horyzont. Mangrowce stoją na pokracznych korzeniach jakby podpierając się, aby nie upaść do wody. Na brzegach mijamy kilka małych domków. Droga przez mangrowce ma około 2 mil, co chwilę zakręt, w którymś momencie mało nie zderzamy się z łódką rybacką. Nagle dojeżdżamy do morza i naszym oczom ukazuje się widok na zatokę Dulce - jest niesamowity. Powoli wracamy z powrotem. Niestety teraz woda opada i musimy jechać przeciwko prądowi, jest dużo ciężej, a w zbiorniku tylko szklanka benzyny. Jeżeli zostaniemy tu na noc komary zjedzą nas do szpiku kości. Na szczęście spotykamy łódkę, której kapitan sprzedaje nam galon benzyny.

Następnego dnia rano Sławek i Marcin ponownie odbywają próbne loty. Claudia i ja wybieramy się mangrowcami do wioski Zancudu (hiszp. komar). Położona na piaszczystym półwyspie, jest więc porośnięta gajami palmowymi. Łazimy po plaży i gonimy pelikany, nad ranem w morze, więc trzeba się dobrze nastroić.

Wracając spotykamy Juana. Cały czas się śmieje, przez szyję ma przewieszony kabel zasilający do radia i skrygowany niczym dziecko skubie go cały czas. Cieszy go, że nagrywamy wielką kamerą pelikany i robimy zdjęcia palmom, które rosną tu po prostu ot tak.... Po chwili przynosi nam soczystego arbuza i stojąc po kolana w wodzie rozmawiamy o życiu w Zancudo. Juan wygląda na nie więcej niż 55 lat, jest dobrze zbudowany, opalony i zadowolony. Jest rybakiem całe życie, chociaż ma dom w mieście, woli to miejsce - tu jest spokojniej i ciszej. Na ścianie wiszą ogromne plakaty Schwarzenegera i Stallone jako Rambo.

Zagajam rozmowę mówiąc, że jego ziemia już jest warta miliony dolarów - obok już amerykanie biją się o działki z dostępem do morza... Juan odpowiada - ech mi to niepotrzebne, więcej pieniędzy to więcej problemów, ja mam swoja łódkę i to mi wystarcza, łowię ryby z moimi dziećmi. Będę miał więcej pieniędzy to będę musiał myśleć, co zrobić, żeby mi ich nie ukradli, żeby nie straciły na wartości - ech stres, ja tego nie lubię... Mam 72 lata (otwieramy szeroko oczy)... Nie możemy uwierzyć...

Pytamy z Claudią jak się czuje – odpowiada, że w życiu nie był u lekarza, czy coś Cię boli - nie nic... Żartuje, że biega pewnie szybciej ode mnie, gdy mam 27 lat. A Juan zdradza nam sekret zdrowia - dużo ryb, krewetek, uśmiech i jak najmniej pieniędzy.

w imieniu załogi Starego pozdrawiam z Kostaryki
Dominik Bac "Dodzik"

QNT Systemy Informatyczne
Godthab: Temp.: -3 °C Ciśnienie: 1010 hPa Wiatr: