Godthab
Thule
Gjoa Haven
Cieśnina Beringa
Dutch Harbor
Biegun Północny

zdjęcie galeriazdjęcie galeriazdjęcie galeria
więcej zdjęć:
http://amundsen.pl

Relacja Marka (28.06.2006)



Gdy wypływaliśmy z Torshavn pogoda nam sprzyjała . Liczne puszyste i pulchne cumulusy niczym stado owiec zebrało się nad Wyspami Owczymi aby zabeczeć nam na pożegnanie. Otwierał się kolejny etap naszej przygody.

Wiatr słabł wiec kapitan postanowił, że będziemy płynąć na silniku. Mijały godziny monotonnego warkotu silnika, morze łagodniało pokazując nam się z tej piękniejszej strony. Kusiło swoim wdziękiem, czarowało nas swoimi magicznymi barwami, wabiło swoim urzekającym spokojem. "Stary" był bezsilny na uroki Oceanu, a my wraz z nim.

Coraz dalej i dalej... zapominając o bożym świecie odpływaliśmy, zakochani w Jej uroku .

Lecz i ona za nic miała naszą wdzięczność i szaleństwo zakochania. Nie chciała nas długo zwodzić, chciała abyśmy padli jej na kolana, niczym niewolnicy, jak psy oddane i wierne. Powoli zaczynała się z nami bawić. Wpierw niby niezauważalnie zaczęła mocniej na nas dmuchać. Początkowo te muskania w plecy wiatru wydawały się być przyjemne dla "Starego". Zresztą nikt inny jak on uwielbia Jej wbijające się w żagle palce wiatru konkretnego w swej sile lecz nadal przyjemnego.

Bujanie było rozkoszne. Załoga na "Starym" oddawała się zwyczajnym zajęciom jakie mają miejsce podczas pływania. Część miała wachtę, część przyrządzała obiad pozostali w objęciach Morfeusza regenerowali siły. Każdy z osobną zachwalał jej przychylność i łaskę jaką nas obdarzała. Lecz jej wyuzdane kaprysy przekraczały granice uznawanej przez nas i "Starego" zabawy i przyjemności. Coraz brutalniej i mocniej ściskała nas za żagle.

"Załoga na pokład. Zrzucać grota, płyniemy tylko na kliwrze" wrzasnął na nas kapitan doskonale orientując się w jej zachciankach. Bezsilni ulegliśmy jej władczej naturze. Była piękna to fakt, kochaliśmy ją jeszcze mocniej niż wtedy gdy była wobec łagodna. Ale też cierpienia nasze narastały, jakby znudziła się nami , jakby rzuciła w kąt niedoszłego kochanka , pokazała swoją morską dziką naturę . Falą olbrzymią oblewała "Starego" , nie szczędząc przy tym wewnętrznego łomotu. Rzucała nami z wielkiej fali na jeszcze większa. I jej łzy, prosto w nasze błagalne twarze. Deszcz padał bezustannie.

Ku naszemu zdziwieniu, gdy już sądziliśmy , że nas odtrąciła i kazała nam się wynosić zmieniła zdanie. Uśmiechnęła się słonecznie, założyła piękną błękitną sukienkę i zalotnie puściła do nas oko. Oszołomieni i bezbronni, szczęśliwi że zmienny nastrój się odmienił wyszliśmy na pokład aby popatrzeć na jej tajemnicze piękno.

Staliśmy jak wryci znowu lekko otępiali, z durnowatymi minami zastanawialiśmy się kim Ona jest? Kim jest Ocean, Atlantyk że nas tak zwodzi i bawi się nami. Zachęca i odtrąca. Chce aby Ją kochać ale i przeklinać. Ubóstwiać. Tak jak chciała wierni jak psy padliśmy przed nią na kolana. Zadowoleni, cali i zdrowi dobiliśmy do Reykjawiku. Przed nami kolejne magiczne spotkanie z Jej Królewską Wysokością. Czym nas zaskoczy? Czy my sprostamy jej wymaganiom?

Serdeczne całusy z Islandii.
załoga S.Y Stary

QNT Systemy Informatyczne
Godthab: Temp.: -3 °C Ciśnienie: 1010 hPa Wiatr: